TRANSLATOR

piątek, 27 lutego 2015

Kuchenna rewolucja

Nareszcie! ostatnie elementy przypominające, że ktoś mieszkał tu przed nami zniknęły. Nareszcie pozbyłam się ostatniego beżowo-brązowego pomieszczenia. Co za ulga ! ( nie oceniam osób lubiących takie odcienie, ja nie przepadam, więc się cieszę, że wywaliłam)

Dla przypomnienia rozmiaru tragedii wygląd przed:




Jest to widok od wejścia, po naszej prawej stronie stoi lodówka. 

Co zrobiliśmy? WSZYSTKO! skuliśmy kafle, obniżyliśmy sufit, zlikwidowaliśmy kaloryfer, skuliśmy i wypoziomowaliśmy (co nie było w planie) podłogę, zabudowaliśmy rury. Prace trwały prawie 3 tygodnie głównie z powodu wielu psikusów losu. Niektóra doprowadziły mnie na skraj załamania nerwowego,ale o tym w dalszej części.

Czego chciałam? kuchni minimalistycznej, nowoczesnej, wręcz laboratoryjnej. Nie jest to moje ulubione miejsce w domu - w sensie nie czuję powołania do gotowania, po prostu lubię mieć schludnie  , dlatego postanowiłam wszystko schować do szafek . Początkowo wybrałam inne meble z ikea, niestety zakupiona już zmywarka wymusiła na nas ten akurat wygląd, ponieważ tylko z tej serii był front 45cm  (więc miejcie to na uwadze).

Widok  od wejścia...jak widać w mojej kuchni nigdy od razu nie jest jasno, praktycznie nie ma w niej słońca cały rok,nad czym ubolewam, bo poprzednia była bardzo słoneczna.




Jak widać minimalizm szedł mi całkiem dobrze ;]. Okazuje się jednak, że nie wygonisz z człowieka jego natury - ja jestem ciepła, lubię mieć przytulne mieszkanie, to mój azyl.
Dlatego prawa strona jest taka :p


Projekt ewoluował sam- najpierw cegiełek miało być malutko, wokół okna, jakby wychodzące spod tynku..a wyszło :D







 Czy narzekam? nieeeeeeee, po prostu sprawa się wymknęła spod kontroli hahhaa.

Miało być industrialnie, pomogły nam w sumie trochę rurki kaloryfera, których pozbyć się nie mogliśmy, zabudować nie chcieliśmy, powiesić szafek..też jakoś nie bardzo. Postanowiliśmy je polubić. Pisałam tu o inspiracjach, niestety nie odeślę Was do odpowiedniego postu, bo po prostu skasowałam sobie całego bloga wstecz. W każdym razie zrobiliśmy z rur element dekoracyjny malując je na czarno.



 czarne dodatki w postaci lamp były zaplanowane, jedynie spontanicznie pojawiły się gniazdka bakelitowe. Jest to spory wydatek, ale można poszukać używanych- nadal są w obiegu.


Wracając do lamp- kinkietów. To moja wersja DIY. Marzyłam o oryginalnych kinkietach w tym stylu jednak cena minimum 500zł za sztukę to niestety nie moja półka sklepowa. Dlatego zamówiłam lampki kreślarskie ze stopą, za 60zł sztuka . Stopa została przewiercona i przymocowana do ściany. Kinkiety zapalamy niezależnie od oświetlenia górnego, żadnego dodatkowego (podszafkowego) nie ma, bo mieliśmy je w starej kuchni i nigdy nie używaliśmy. Kinkiety skierowane są na stolik, jednak ich ruchome główki i ramiona pozwalają kierować światło również na blat roboczy.

Początkowo wydawały mi się zbyt duże, jednak już do nich przywykłam i uwielbiam używać zwłaszcza wieczorami.


czarnych elementów jest więcej, w tym gwóźdź programu - moja wymarzona lodówka :}


nie mam w kuchni jakichś specjalnych dizajnerskich gadżetów, ostatnio kupiłam driper w Myszkowcu, bo zwyczajnie bolał mnie brzuch po kawie ;]. Nie mówię, że ich nie chcę ;], po prostu przyjdzie na to czas.



mój przepis na kuchnię to jasne tło, drewniane i ceglane "ocieplacze" i starocie :}




wyszło może mało minimalistycznie, mało skandynawsko....powiedziałabym, że mamy francuską kafejkę ;] , ale czujemy się w niej dobrze, jest funkcjonalna, sprzęty i meble się sprawdzają. Niczego bym nie zmieniła :}.

A teraz do rzeczy, bo pewnie macie pytania :

CEGŁA - płytki z lica,klasyczne : retrocegla.pl
BIAŁE CEGIEŁKI - color two podłoga white, 10x20 : matsell
GNIAZDKA - dobregniazdka.pl
PODŁOGA- leroymerlin
MEBLE - ikea
ZLEW: deante
PIEC- gorenje
LODÓWKA- gorenje
PŁYTA- gorenje
ZMYWARKA- bosh
KINKIETY lampy kreślarskie : agawa.pl
LAMPA SUFITOWA: profizorka
stół, litery, deska anioł : czary z drewna
krzesła : starocie
kubek w skórze, torba dżinsowa : an.accessories

to chyba tyle :}}

p.s. podczas remontu wydarzyło się naprawdę wiele wpadek, ale chyba najgorsza to kiedy wracam z zakupami do domu, po dwóch tygodniach tyrania, spodziewam się, że chłopaki składają i wieszają szafki...wchodzę, patrzę, Mąż ma minę jakby ktoś umarł. Odsuwa się od okna , a tam okno 4 cm poniżej linii blatu! Myślałam, że zemdleję! I jeszcze pyta czy koniecznie musimy otwierać to okno! 
Nikt z nas ani raz nie zmierzył tej wysokości, założyliśmy, że skoro tylu ludzi ma szafki z ikea to u nas też muszą pasować ;].
Najpierw "zemdlałam", potem pół dnia płakałam, a na koniec mnie olśniło! wystarczyło przyciąć nogi o połowę! nawet cokół ikeowski pasuje , bo można go do 3cm docinać. Uffff

A tak na koniec końców dowiedziałam się, że ikea od zeszłego roku produkuje wyższe szafki kuchenne, mają 88cm z nogami, ponoć wcześniej miały 72cm. No! to tyle ;]

uściski
An


czwartek, 26 lutego 2015

Domowe migawki

Raczej skromne te migawki....ale szczerze...nie mam energii...


jest ciemno, jest zimno, jestem totalnie zmęczona...


...ale to koniec remontu, więc postaram się w weekend podzielić kilkoma zdjęciami naszej nowej kuchni ;]]

sobota, 21 lutego 2015

Witaj weekendzie

Kiedy można się napawać spokojem, odetchnąć, że jednak udało się ogarnąć chaos- można pomyśleć o weekendzie :}


mam wielkie plany "zawodowe", między innymi wprowadzenie nowości


na pewno już będą bransoletki skórzane, napisy do ustalenia indywidualnie


popracuję jeszcze nad kosmetyczkami. Aleeee, aleeee relacja po - remontowa też będzie ;]]
Dzięki za kciuki

pozdrawiam An